wtorek, 19 kwietnia 2016

2. Aha?

Czekał jednak na Nas Luis Enrique. 
-Dzień dobry dziewczyny!-wita nas z uśmiechem 
-Ooo dzień dobry wujek!-*nazywam go wujkiem jak coś* rzuciłam się na niego
-Ohohoho widzę że bardzo się stęskniłaś Aniu-*śmiech*
-No troszkę, dawno się nie widzieliśmy
-No z 4-5 lat już będzie
-Noo...
-Ehe...-chrząknęła Marta
-Ooo a to moja najlepsza przyjaciółka Marta
-Miło mi Cię poznać, ja jestem...-Nie dokończył Marta mu przerwała
-Pan jest trenerem mojej ukochanej drużyny!!!-zaczęła piszczeć i rzuciła się na niego
-Hahaha no no no...macie takie same reakcję-*śmiech*
-Yyyy...-Marta patrzy zdziwiona bo nie wie o co chodzi
-Hahaha bo ja tak samo zareagowałam jak go pierwszy raz zobaczyłam
-Aaa teraz rozumiem...a poznamy zawodników?-pyta podekscytowana 
-No może..jednego poznacie za chwile jest tu ze mną
-Ooo a kto to??
-A niespodzianka 
-Okey to chodzmy-mówię
Wujek wziął walizki i szedł przodem a ja z Martą za nim.
-Ciekawe kto z nim przyjechał może Leoś!!-mówi cicho podekscytowana 
-No może-uśmiecham się i idę zamyślona. Poprosiłam wujka żeby poczekali chwile na mnie przy sklepie bo chciałam kupić sobie mrożony jogurt. Kupiłam i wróciłam do nich. Szliśmy a ja nadal myślałam kto po Nas z wujkiem przyjechał. W pewnym momencie poczułam że wpadłam na kogoś
.

-Uważaj trochę co?! Wylałaś na mnie ten zasrany jogurt! Patrz kurde jak chodzisz!!!-Słysze jakiś Krzyk. Patrze do góry to był Neymar, był nieźle wkurzony
-Yyyy...przepraszam Cię...ja ja nie chciałam...to było nie chcący...
-Mam całą koszulkę do rąbaną tym jogurtem!
-Ja ja wiem...pprzepraszam jeszcze raz...
-I teraz musze ściągnąć koszulkę...-ściągnął ją a ja patrzyłam na niego jak bym zobaczyła ducha

-I co tak się gapisz?!
-Neymar zostaw Anie..ona tego specjalnie nie zrobiła...nie widzisz że jej głupio? Przeprosiła Cię to tylko koszulka...masz pełno takich a jogurt się spierze...
-Sorry trenerze..no..no Ciebie też sorry...-Patrzy na mnie z wyrzutem, widać że nie mówił szczerze...
-Okey nic się nie stało
-Masz ją  nie trzeba mi jej-rzucił do mnie tą koszulką.
-Aha? Nie dzięki nie trzeba mi jej. Jak jej nie chcesz to ją wyrzucę.
-Rób co chcesz.
Podeszłam do kosza i ją wyrzuciłam. Odeszłam od kosza i jakieś fanki rzuciły się na ten kosz co przed sekundą wyrzuciłam koszulkę.
-Jak Ty nie chcesz to inne wezmą.
Nie odezwałam się nic wsiadłam do auta, Marta już tam siedziała.
-Boże co za idiota.-mówię wkurzona
-Ej to Twój idol...
-Myślałam że jest inny...przecież tego nie zrobiłam tego specjalne...a ten od razu krzyczy...
-Nie przejmuj się-pociesza mnie przyjaciółka
-Nadęty debil.
-Oj nie przesadzaj...
-Dobra koniec bo wsiada.
Do domu jechaliśmy w ciszy. Dojechaliśmy pod dom i wysiadłyśmy z samochodu. Neymar podał Marcie bagaże a ja sobie sama wzięłam wujek chciał mi pomóc ale ja nie chciałam. Otworzył nam dom oprowadził i zaprowadził do naszych pokoi. Były piękne!  
-No dziewczynki rozgośćcie się ja zmykam jeszcze do pracy Neymar czeka na mnie na dole-pożegnał się z nami- a i Ania nie przejmuj się nim, taki człowiek. Ciocia do godziny powinna być pojechała na zakupy.
-Eeee tam niech się wali. Dobrze to my coś zrobimy na obiad.
-Okey będę do 3-4 godzin
-Pa wujek!
-Pa dzieci!-poszedł
-No i zostałyśmy same...idziemy coś upichcić??
-Jasne chodźmy!-poszłyśmy i zrobiłyśmy placki po Węgiersku.
Już kończyłyśmy kiedy ciocia wróciła do domu.
-Ciocia!!-rzuciłam się jej na szyje i przytuliłam ją mocno
-Ania!- przytuliła mnie
-Ciociu to jest moja najlepsza przyjaciółka co Ci tyle o niej opowiadałam. To jest Marta. Marta to jest moja Ciocia
-Miło mi Cię poznać Ania mówiła mi same dobre rzeczy o Tobie. 
-Mi również miło, również o Pani słyszałam od Ani i z mediów.- podałyśmy sobie ręce na przywitanie
-Oooo a co tak pięknie pachnie??
-Zrobiłyśmy Polskie danie. Placki po Węgiersku.
-Pięknie pachnie naprawdę! Już się nie mogę poczekać kiedy spróbuję.
-Za 15 będziemy podawać.
-Okey to ja się idę ogarnąć i rozpakować zakupy, potem zejdę i Wam pomogę nakryć do stołu.
-Nie trzeba my zaraz się tym zajmiemy.
-Dobrze to zawołajcie mnie jak będzie gotowe
-Okey

Ciocia poszła do siebie a my  nakryłyśmy do stołu dania położyłyśmy na stole. Efekt końcowy wyglądał tak
-Ciociu! Podano do stołu! 
-Już idę!- ciocia zeszła na dół i weszła do kuchni- Wooow...ale pięknie podane no no no dziewczynki spisałyście się!- mówi zachwycona.-wujek pisał ze będzie za 5 minut bo jednak będzie mógł wyrwać się wcześniej. 
-Oooo to super!- w tym momencie wujek wchodzi do domu
-Jestem!
-Jesteśmy w kuchni! Rozbierz się, umyj ręce i chodź na obiad- mówi ciocia
-Już skarbie idę
Wujek dołączył do Nas i zjedliśmy obiad opowiadając jak minęła nam podróży. Po obiedzie pomogłam cioci powkładać naczynia do zmywarki, a Marta poszła pogadać z wujkiem o drużynie i co jasne jak najwięcej dowiedzieć się o Leo. W sumie ona wie o nim wszystko. Po włożeniu naczyń poszłam do pokoju. Wzięłam telefon ze słuchawkami i puściłam sobie moją ukochaną piosenkę.
 Już zasypiałam gdy Marta wpadła do Naszego pokoju. 
-Aaaaa!! Twój wujek jest najlepszy!! Wiesz co powiedział?!-krzyczy jak wariatka 
-Nie wiem ale zaraz się pewnie dowiem.
-Powiedział że możemy iść jutro na trening z nim i poznam Leosia!
-Ooo fajnie, poznamy wszystkich- ucieszyłam się, mam nadzieje że oni nie są tacy jak ten cały NEYMAR...
-No! Już się nie mogę doczekać jutra! 
 O 18 zeszłyśmy na kolację. Po kolacji rozmawiałyśmy z wujkiem co z jutrem o której jedziemy i w ogóle, skończyliśmy rozmawiać o 21. Poszłyśmy na górę żeby się umyć i iść spać trzeba o 7 wstawać.
Rano obudziłam się o 6:45. Postanowiłam wstać i iść zrobić poranną toaletę. Ubrałam się

i do tego białe Converse. Nawet spoko wyglądałam. Wyszłam z łazienki Marta już nie spała stała przed szafą i myślała co na siebie ubrać. Zdecydowała się ubrać tak


Gotowe zeszłyśmy na dół. poszłyśmy do kuchni, wujek z ciocią już tam byli. Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na trening. Po 10 minutach byliśmy już na miejscu. Camp Nou jest dużo piękniejsze niż w telewizji czy na zdjęciach. Weszliśmy do środka, szliśmy, patrzyłam do telefonu bo chciałam włączyć aparat żeby porobić zdjęcia, ale w tym momencie wpadłam na kogoś i poczułam że moja bluzka jest mokra.
-Oj przepra...ooo to znowu Ty...-okazało się że to nie kto inny tylko Neymar da Silva Santos Junior.
-Również mi miło znowu Cię spotkać. Widzisz co zrobiłeś?- mówię spokojnie żeby nie wybuchnąć tak jak on.
-No widzę widzę. Teraz jesteśmy kwita, nie jednak nie-wziął i oblał mi jeszcze bardziej bluzkę- Ooo teraz jesteśmy kwita.
-Oszalałeś?! Oblałeś mi telefon idioto! Idź się lecz!
-Oj tam kupisz sobie nowy
-Ta bo myślisz że mam tyle kasy co piłkarzyk taki jak Ty który goni za piłką.
-Zobaczysz załatwię Cię za to- syknął do mnie podchodząc do mnie, popchnął mnie i w tym momencie pojawił się Dani Alves z Messim
-Stary co Ty robisz?!- mówi Leo
-Gówno! Idziemy na trening.- i poszedł, Leo poszedł za nim.
-Nic Ci nie jest?- pyta się Dani pomagając mi wstać.
-Nie spoko nic mi nie jest. Dzięki.- uśmiechnęłam się do niego serdecznie
-Jestem Dani Alves
-Ja jestem Ania siostrzenica Waszego trenera miło mi
-Uuuu to Neymar będzie miał przerąbane...
-Nie powiem wujkowi o tym co tu się stało, załatwię to sama, Wy też nic wujkowi nie mówicie...yyy to znaczy się trenerowi- zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra chodź bo trener będzie na Ciebie zły że Cię nie ma
-Dobra chodź
Poszliśmy na murawę. Dani poszedł do reszty chłopaków a ja rozglądam się za Martą. Okazało się że ona rozmawia z Leo, więc postanowiłam usiąść sama. Patrzyłam jak chłopaki trenują i grają. Słońce świeciło mi prosto w oczy. W jednym momencie poczułam że dostałam w głowę, i potem urwał mi się film. Ocknęłam się w szatni u chłopaków którzy wisieli nade mną i patrzyli czy się ocknęłam.
-No wreszcie! Już miałem dzwonić po pogotowie! Nic Ci nie jest?-Pyta się wujek
-Co się stało?
-Dostałaś w głowę piłką od Neymara.
-Mogłam się spodziewać że to on...-mówię pod nosem.
-Mówiłaś coś Ania?-pyta się wujek
-Nie, nie nic nie mówiłam- wstałam i zakręciło mi się w głowie
-Oj dziecko siadaj siadaj nie możesz tak gwałtownie wstawać- chwycił mnie i posadził na ławeczce w szatni
-Nic mi nie jest jadę do domu
-Samą Cię nie puszcze, Dani przebieraj się odwieziesz Anię a reszta na trening!
-Marta Ty zostań opowiesz mi jak było w domu
-Dziękuje Ci!-przytuliła mnie
-Idź idź-pośpieszam ją
-Idę idę, papa do zobaczenia w domu!- i już jej nie było


Po 5 minutach siedziałam już w samochodzie Danim
-I jak tam się czujesz lepiej Ci?
-Głowa boli...ale przyjadę do domu to się położę i mi przejdzie...
-No to dobrze...
Dojechaliśmy do domu. Pożegnałam się z Danim i poszłam do domu. Cioci nie było gdzieś pojechała więc nie było pytań jak było i w ogóle. Położyłam się i od razu zasnęłam.




***********************************
I mamy 2 rozdział! Mam nadzieje że się spodoba. KOMENTARZ=MOTYWACJA 
Proszę komentujcie! W ten sposób mnie motywujecie! :*
3 komentarze=3 rozdział

4 komentarze:

  1. Czasami zapominasz o przecinkach. Polskie danie to węgierskie placki? XDD ogl to rozdział fajny i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekamy na następny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! czekam na next! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega ! Nie mogę się doczekać kolejnych postów ! :)
    Gdy zaczniesz czytać nie możesz się oderwać :>
    Czekam na kolejny rozdział i troszku dłuższy :)

    OdpowiedzUsuń