piątek, 29 kwietnia 2016

5.Kino? Czemu nie!

Obudziłam się o 9:12. Marta spała, zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam kąpiel ubrałam się
wysuszyłam włosy, zakręciłam lokówką, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół, poszłam do kuchni otworzyłam lodówkę i wzięłam jogurt, do miseczki nasypałam płatków i pomieszałam z jogurtem. Zjadłam śniadanie, włożyłam miseczka do zmywarki i poszłam do pokoju. Marta już nie spała porozmawiałyśmy chwilę a potem Marta poszła na dół coś zjeść. Wzięłam telefon i słuchawki z szafki nocnej. włączyłam muzykę. Położyłam telefon na brzuchu i słucham muzyki. W pewnej chwili telefon mi za wibrował. Dostałam sms-a, od kogo? Od Neymara...
,,Hej ;) Macie jakieś plany na dziś z Martą? :P"
Odpisałam od razu
,,Jak na razie nie mamy a co? :)"
,,Bo pomyśleliśmy z Leo....że może gdzieś wyjdziemy? ;*"
,,Nie wiem...zapytam się Marty."
,,Okey :)"
Marta zdążyła coś zjeść i przyszła do pokoju kiedy pisałam z Neym. Zapytałam czy idziemy się z nimi spotkać a ona z wielką chęcią się zgodziła.
 ,,A o której? :)"
,,A o której Wam pasuję? :)"
,,Teraz?"
,,Okey będę za 10 minut :* Do zobaczenia! :* :D"

Zeszłyśmy na dół i zapytałyśmy się wujostwa czy możemy iść z Leo i Neymarem na miasto. Zgodzili się ale wujek powiedział żeby nie zapomnieli o treningu który mają o 18. Jest godzina 11:11 w tym momencie rozległ się po domu dzwonek do drzwi. W drzwiach zobaczyłam Neymara i Leo. Przywitaliśmy się z nimi i poszliśmy do samochodu. Wsiedliśmy ja byłam z przodu z Neymarem który prowadził a Leo z Martą siedzieli z tyłu.
-Dowiemy się gdzie Nas zabieracie?- pytam się gdy ruszyliśmy.
-Nie możemy Wam powiedzieć prawda Leo?- śmieje się Brazylijczyk.
-No a jak. Niespodzianka- mówi
-Ale...a dobra...
Jechaliśmy jeszcze jakieś 30 minut. Podjechaliśmy pod wesołe miasteczko.
-Idziemy do wesołego miasteczka?- mówię trochę zdziwiona ale szczęśliwa.
-My nie, ale oni tak- mówi Ney z uśmiechem na twarzy.
-Ale jak to?
-No my idziemy gdzie indziej
-Gdzie?
-Niespodzianka- zaśmiał się
-Okey to my idziemy. Tak jak się umawialiśmy Ney o 17 przyjeżdżasz po Nas
-Okey, my jedziemy.- jechaliśmy i dojechaliśmy do parku. Neymar otworzył mi drzwi i wysiadłam.
-Po co tu przyjechaliśmy?
-Przejść się a potem lody i kino co Ty na to?
-Kino? czemu nie, tylko chyba już po treningu co? bo chyba nie zdążymy...
-No to po treningu pójdziemy, tak jak mówisz
-No to chodź idziemy się przejść-szliśmy przez alejki rozmawiając o różnych sprawach, śmialiśmy się, dobrze się bawiliśmy. Około 15 poszliśmy na lody.
-Jakie chcesz lody?- pyta się mój towarzysz kiedy już siedzimy w kawiarni.
-Hmm...truskawkowe śmietankowe i jagodowe.
Neymar zamówił nam lody a za 10 minut przynieśli nam je do stolika. Jedliśmy je w ciszy.
-Opowiedz mi coś o sobie. Ty o mnie już pewnie dużo wiesz a ja o Tobie nic nie wiem.- mówi Ney w pewnym momencie
-Co chcesz wiedzieć?
-Wszystko- uśmiecha się szeroko
-Hmm...no to tak...mam 18 lat, jestem z Polski, kocham grać w piłkę nożną i tańczyć. Moją najlepszą przyjaciółkę poznałeś. Jest to Marta. Przyjaźnimy się już długo, od przedszkola. To właśnie Marta zna mnie najlepiej, rozumie mnie jak nikt inny...ona też kocha grać w piłkę i tańczyć. Od roku mieszkałyśmy razem w Krakowie. Dostałyśmy się do bardzo dobrego studia tanecznego jutro zaczynamy...I dlatego przeprowadziłyśmy się do wujka i cioci.
-Czyli zostajecie tutaj na stałe?- mówi ucieszony Neymar
-Nie wiadomo to wszystko zależy od tego tego czy sobie poradzimy w studiu.
-Oj na pewno sobie poradzicie-Ney popatrzył na zegarek.- Dobra chodź jedziemy po tych dwoje bo już 16.
-Okey.- Neymar zapłacił za lody i pojechaliśmy po Martę i Leo.


*MARTA*
Poszliśmy do wesołego miasteczka. Pierwszy nasz cel było diabelski młyn. Było bardzo wysoko trochę się przestraszyłam i odruchowo przytuliłam się do Leo. (Mam coś takiego że jak się boje to się do kogoś przytulam.) Przytulił mnie i powiedział żebym się nie bała bo nic mi się nie stanie. Uwierzyłam mu. Czułam się u niego bardzo bezpiecznie. Potem poszliśmy na watę cukrową. Szliśmy pomiędzy namiotami, Leo zobaczył grę w której można wygrać dużego misia. Poprosił mnie aby poszła tam z nim, zgodziłam się. Wygrał misia i mi go podarował.
Był baaardzo piękny. W podziękowaniu znów go przytuliłam i wyszeptałam ,,Dziękuję Lio"
Mój partner z którym byłam w wesołym miasteczku oznajmił mi że Ania i Neymar już na nas czekają. Poszliśmy w stronę samochodu. Po chwili już byliśmy w drodze na trening chłopaków.

*ANIA*
Marta wydawała mi się bardzo szczęśliwa. I jeszcze ten duży misiek! Też bym chciała taki dostać od Neya...dotarliśmy do stadionu i ruszyliśmy w stronę wejścia. Była godzina 17:45
-Ej dziewczyny gracie z Nami? 
-Nie mamy strojów przykro nam- mówi Marta 
-Eeee tam pożyczymy Wam nasze- śmieje się Ney
-Hahaha taa na pewno. Następnym razem zagramy. 
-No dobra...
-Ale będziemy na trybunach, na samej GÓRZE, żeby czasem nie dostać od kogo w głowę...-mówię sarkastycznie i patrze się na jedenastkę.
-Oj no przepraszam noo...to było nie chcący...
-Dobra idźcie już.
Trening minął szybko i śmiesznie. Śmiałyśmy się z Martą z chłopaków ponieważ strasznie się wygłupiali jak to oni. Po treningu poszłyśmy z Martą pod drzwi szatni chłopaków. Czekałyśmy na nich ponieważ jak się okazało idziemy razem do kina. W sumie fajnie. Chłopaki wyszli z szatni i pokierowaliśmy się w stronę wyjścia. W drodze do domu ustaliliśmy że o 20:50 przyjadą po Nas i pojedziemy do tego kina. Dojechaliśmy pod nasz dom, pożegnałyśmy się z chłopakami i poszłyśmy do domu się szykować. Była bowiem godzina 19:34. Miałyśmy mało czasu żeby się przygotować. Poszłam szybko się odświeżyć i ubrałam się
 włosy szybko wyprostowałam zrobiłam coś mocny makijaż i byłam gotowa. Marta również, zeszłyśmy na dół do salonu czekając aż Ney z Lio po nas przyjadą. Była punkt 20:50 i rozległ się dzwonek do drzwi.  




***********************
Dobry wieczór :) Mamy już 5 rozdział! Jak dla mnie jest beznadziejny bo pisałam go na spontanie i jeszcze na szybkiego :P 
KOMENTARZ=MOTYWACJA!
7komentarzy=6 rozdział 

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

4. Tylko nie to...

Neymar chyba zauważył że na niego patrzę bo zrobił ostatnie zdjęcie z fanem i szedł w moim kierunku. Ja wbiłam wzrok w podłogę.
-Myślisz że tego nie widać jak patrzysz? Wiem że chcesz ze mną zdjęcie i mój autograf.- mówi pewny siebie Neymar.
-Serio myślisz że Cię podziwiam? Szczerze Ci powiem że jesteś do dupy nie umiesz grać. Mi osobiście się podoba jak gra Leoś albo Suarez. W ogóle cała drużyna jest meeega dobra oprócz pewnej osoby...- patrze na niego kpiąco
-Zobaczysz rozkocham Cię w sobie i cofniesz każde słowo i zdanie o mnie.- mówiąc to przybliża się do mnie.
-Hahaha dobry żart.- pomyślałam tylko tyle: ,,nie musisz rozkochiwać ja Cię już kocham..."
- No zobaczymy.- wziął moją rękę i napisał swój numer telefonu pisakiem którym podpisywał koszulki fanów.- tu masz mój numer, jak coś dzwoń.- puścił mi oczko i poszedł.
-No chyba kurwa nie...- Zakryłam bluzką numer gdy zobaczyłam że wujek już idzie.
-Wsiadaj jedziemy do domu.- mówi wujek. Jak powiedział tak właśnie zrobiłam. Zapięliśmy pasy i ruszyliśmy do domu. Po 5 minutach byliśmy w domku.
-Jesteśmy!- powiedzieliśmy w tym samym momencie z wujkiem.
-Chodźcie do kuchni.- jak ciocia powiedziała tak zrobiliśmy. Na stole był już podany obiad.
-Oooo ale pięknie podane.
-Dziękujemy starałyśmy się z Martą.
-I udało Wam się!- mówi wujek
Usiedliśmy wszyscy do stołu, jedząc opowiedzieliśmy razem z wujkiem w skrócie przebieg treningu. Zjedliśmy obiad posprzątaliśmy i poszliśmy do siebie. Z Martą poszłyśmy na balkon.
-Opowiem Ci co ten idiota zrobił....
-Co zrobił?- pyta zdziwiona Marta.
-Patrz...- pokazuje jej numer na ręce- ale to nic! Powiedział ze mnie w sobie rozkocham i że wycofam każde słowno zdanie co źle o nim powiedziałam.
-Ale Ania...Ty go kocha...- przerwałam jej
-Nie! Nie dokańczaj! Ja wiem o tym...jezu dlaczego on taki musi być? Co on tym osiągnie?- mówię smutna
-Oj Ania nie przejmuj się nim...pójdziemy się dziś gdzieś zabawić? Zapomnisz o Neymarze co?
-Ooo dobry pomysł!- ucieszyłam się może zapomnę o nim wyluzuje się zabawie bo od Poniedziałku szkoła tańca.
Około 18 zeszłyśmy na kolacje. Po kolacji postanowiłyśmy iść się szykować na imprezę.
Ubrałam koronkową sukienkę i buty na wysokim obcasie,
makijaż zrobiłam mocny. Wyprostowałam włosy i byłam gotowa.

*MARTA*
Byłam bardzo szczęśliwa że idziemy na tą imprezę. Wyluzujemy się Ania zapomni o Neymarze i będzie taka jak przed wyjazdem, bo ona bardzo się zmieniła po tym jak tu przyjechałyśmy...niby to dopiero drugi dzień...ale ona baaardzo się przejmuje Neymarem...ona go naprawdę kocha a on ją tak traktuje...Ubrałam się na wieczór taką sukienkę i buty

makijaż zrobiłam tak jak Ania dość mocny włosy zakręciłam w loki i o 21 byłyśmy już gotowe. Przyjechała taksówka i pojechałyśmy na imprezę. 20 minut i byłyśmy na miejscu. Weszłyśmy do środka i się rozglądamy. Nie ma żadnego wolnego stolika, idziemy do baru. Zamówiłyśmy po drinku, napiłyśmy się i poszłyśmy się bawić. Tańczyłyśmy z różnymi chłopakami. Przetańczyłyśmy parę piosenek i poszłyśmy usiąść i się napić. Ni stąd, ni zowąd pojawili się chłopaki z drużyny...CAŁEJ drużyny (czytać NEYMAR) Ania była załamana nie wiedziałam co mam robić czy się cieszyć czy płakać...Ale jest Leoś!! Mój ukochany, zauważył mnie bo mi machał i uśmiechał! Iiii tu idzie...z kim? Nie...tylko nie Neymar...

*ANIA*
Nie no to jest jakiś żart...Serio Neymar?! Specjalnie poszłam na imprezę żeby o nim zapomnieć a on musiał przyjść?! Ja nie wytrzymam...mam nadzieje że mnie nie rozpozna...Miałam ochotę iść do domu.
-Marta idziemy już? Nie mam zamiaru się z nim spotkać ani gadać...naprawdę...Wiem że jest tutaj Leo...no chyba że zostaniesz a ja się wrócę i opowiesz mi co te debil wyprawiał- mówię 
-Na pewno pojedziesz sama?? Bo wiesz...- nie dokończyła bo Leo z Neymarem przyszli
-Hej dziewczyny- wita się z Nami Leo
-Hej i pa- mówię i się żegnam z Leo- ja zmykam.
Idę właśnie w kierunku wyjścia gdy ktoś chwyta mnie za nadgarstek patrzę kto to jest a to był...to był Neymar...
-Puszczaj mnie! Czego chcesz?!
-Idziesz prze zemnie?- pyta się
-Nie. Po prostu głowa mnie boli...
-Odwiozę Cię. Poczekaj powiem chłopakom.
-Ale...-nie dokończyłam bo już poszedł. Wyszłam na zewnątrz i czekałam na niego. Było dość zimo i zaczęłam się trząść ze zimna. 
-Jestem. Zimno Ci?- no super zauważył...
-Troszkę....ale zaraz pójdziemy do samochodu to będzie mi cieplej.
-Masz- zdjął z siebie bluzę i zarzucił mi na ramiona
-Nie trzeba było...ale dzięki.

*NEYMAR*
Boże jak zobaczyłem Anie w tej dyskotece...jak ona bosko wyglądała...zrozumiałem że źle ją traktowałem...musiałem ją przeprosić dlatego poszedłem za nią jak mówiła że jedzie do domu, była dobra okazja do pogadania i co najważniejsze przeproszenia jej za swoje zachowanie...
-Nie masz za co dziękować...- mówię- bo wiesz...bo ja chciałem Cię przeprosić za wszystko...bo wiem że zachowywałem się bardzo chamsko wobec Ciebie...nie powinienem od razu na Ciebie wyjeżdżać i w ogóle...
-Wiem że robisz to temu żeby Ci było łatwiej mnie ,,zdobyć" i żebym się w Tobie zakochała. Nie myśl sobie że jestem taka łatwa. 
-Ale ja nie mówiłem poważnie z tym rozkochaniem...to był taki żart...
-Taa na pewno! Gdzie masz to auto?!
-Tutaj...proszę wsiadaj.- otwieram jej drzwi
-Dziękuję.- wsiadła. Obszedłem samochód i pojechaliśmy do niej do domu.

*LEO*
Zdziwiło mnie to szybkie pożegnanie Ani z nami...ale w sumie poszła mi na rękę bo zostałem sam z Martą...tą piękną istotą w której zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Kobieta idealna dla mnie. Usiadłem obok niej i zaczęliśmy rozmawiać. Poprosiłem ją do tańca, tańczyliśmy przez parę piosenek zmęczyliśmy więc poszliśmy do naszej loży tzn. mojej i chłopaków. Neymara jeszcze nie było pewnie rozmawia z Anią. Może nabrał rozumu i ją przeprosi i powie że ją bardzo lubi...zobaczymy jak się wróci...

*ANIA*
-Dzięki za podwózkę.- otwieram drzwi żeby wysiąść.
-Nie masz za co. Przyjdziesz jutro z wujkiem ja trening?- pyta się, w głosie słychać było nadzieję.
-No może...zależy jak będę się czuć i Marta też...bo ciekawe o której wróci...
-Leo już z nią jedzie pisał mi że chciała już wracać...
-Aaaa okey...dobra to pa. Może do jutra.
-No to pa.- wyszłam z auta i zamknęłam drzwi. 
Weszłam do domu od razu poszłam na górę. Poszłam do łazienki zmyłam makijaż przebrałam się w piżamę i poszłam się położyć, pomyślałam sobie że poczekam na Martę. Weszłam na facebooka i instagrama, patrzyłam co się dzieje na świecie. Nie było nic ciekawego. Postanowiłam napisać sms-a do Neymara aby mu jeszcze raz podziękować.
,,Dziękuję jeszcze raz za podwiezienie. ;)
                                     Ania :)"
 Od razu dostałam odpowiedź.
,,Jednak nie zmyłaś numeru!! :D Nie masz za co ;) Dobrej nocy, do jutra! ;*"
Odpisałam
,,Nawzajem! Do jutra :)" 
 Nie odpisał. Odłożyłam telefon i nawet nie wiem kiedy zasęłam.
 
***********************
Witam :) i jak się podobał rozdział? Jak myślicie Ania przebaczy Neymarowi? :P Jaka będzie relacja po między Nimi? A Leo z Martą? jak myślicie jak to się potoczy?? :)
5 komentarzy=5 rozdział! :) 
KOMENTARZ=MOTYWACJA!  

piątek, 22 kwietnia 2016

3. Poradze sobie...

Obudziłam się o 16 z bardzo mocnym bólem głowy. Wstałam i zeszłam na dół. Nikogo nie było, więc otworzyłam sobie półkę z lekami i wzięłam tabletki przeciw bólowe. Nalałam sobie wody do szklanki, wzięłam tabletkę i popiłam wodą. Poszłam do salonu i położyłam się na kanapie, włączyłam telewizję i goniłam po programach. Nic ciekawego nie było, ale zostawiłam na jakiej telenoweli. Weszłam na Facebooka a potem na Instagrama, przeglądałam zdjęcia i zobaczyłam zdjęcie Neymara z fanką
w tym momencie pomyślałam ,,dziewczyno! On nie jest taki jak myślisz!" Boże pomyśleć że ja tak go podziwiałam i chciałam być taka jak on. W tym momencie Wujek Marta i ciocia wrócili do domu. Szybko wstała, ale to nie był dobry pomysł bo się zachwiałam i zrzuciłam z szafki szklankę z wodą. Wszyscy przybiegli do salonu a ja wstałam z kanapy i chciałam podnieść szklankę ale wujek był szybszy.
-Dziękuję wujek- uśmiecham się serdecznie do niego
-Nie masz za co Aniu, jak się czujesz?
-Emmm...dobrze...-mówię niepewnie
-Dziecko wiem że kłamiesz nawet to widać...
-Dobrze no...głowa tak strasznie mnie boli...wzięłam tabletkę przeciw bólową powinno przejść...a jak nie przejdzie to...-wujek mi przerwał
-To pojedziemy do szpitala i Cię zbadają.
-Dobrze. Idę do siebie się położyć, obudźcie mnie na kolację.
-Okey, obudzimy.
Poszłam do siebie, położyłam się, ale nie mogłam zasnąć. Leżałam na łóżku patrzyłam na ściany mojego i Marty pokoju. Patrzyłam na zdjęcie Neymara...wydawał się taki cudny wyjątkowy...jedyny w swoim rodzaju...a okazało się że jest człowiekiem który bije kobiety, gazety miały rację mówiąc że Neymar jest agresywny...a jak głupia nie chciałam w to uwierzyć! No ale cóż, świat nie kończy się tylko na Nim. Postanowiłam się wypakować jak nie mogę zasnąć. Wstałam z łóżka i zaczęłam wyciągać rzeczy z pudełek. Składałam każdą rzecz osobno i wkładałam ją do szafy. Zajęło mi to jakieś 4-5 godzin do między wypakowywaniem się byłam na kolacji, nie miałam jakoś apetytu a głowa mnie trochę jeszcze bolała ale nie powiedziałam tego wujkowi, cioci ani Marcie ponieważ  martwili by sie o mnie. O 22:30 poszłam pod prysznic zrobiłam wieczorową toaletę i poszłam spać.
Sobota. Obudziłam się o 5:30 myślałam że zasnę ale jednak nie zasnęłam. Wstałam o 6, poszłam do łazienki ogarnęłam się i postanowiłam iść pobiegać.
Jak na 6 rano było nawet ciepło. Zostawiłam karteczkę wujostwu żeby się nie martwili. Wyszłam z domu włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam piosenkę. Zaczęłam biec rozglądałam się po okolicy, jak tu pięknie...pobiegłam do parku biegłam jedną z alejek, ale to był zły pomysł ponieważ zauważyłam Neymara. Ubrałam kaptur na głowę, spuściłam ją i biegnę, kogoś potrąciłam usłyszałam ,,Uważaj trochę kurde!" rozpoznałam ten głos to był Neymar. Nie odwróciłam się, tylko pokazałam mu środkowego palca. Poczułam na ramieniu jego rękę i mnie pociągnął do tyłu. Przewróciłam się chciał mnie uderzyć w twarz z pięści ale mnie rozpoznał.
-Ja pierdziele znowu Ty?!
-No znowu ja! A Ty kolejny raz mnie przewróciłeś i chciałeś uderzyć! Co Ty damski bokser jesteś czy co?!
-Ja nie bije kobiet- mówi dumnie
-Nie w ogóle a ze mną co zrobiłeś?!
-Eee tam Ty to tam nic.
-Zobaczymy czy będzie ,,Eeee tam Ty to tam nic" na treningu! Pokaże Ci na co mnie stać!- wstałam z ziemi i pobiegłam dalej nie zaważając na to że ten coś do mnie mówi. O godzinie 7 byłam już w domu. Wujek już był na nogach zbierał się na trening.
-Cześć wujek, jest sprawa.
-Witaj Aniu, co się dzieje?
-Chciałabym dziś wsiąść udział w treningu mogę?
-No możesz ale czujesz się na siłach, bo po wczorajszym zdarzeniu...-przerwałam mu
-Wujek znasz mnie i jak bym nie była na siłach to bym nie biegała i nie chciała grać.
-No dobrze to o 7:40 bądź gotowa bo jedziemy o 7:45
-Okey to idę się umyć
Poszłam wzięłam prysznic przebrałam się
i zeszłam na dół. Jest 7:30 mam jeszcze 10 minut może coś zjem...podeszłam do lodówki wzięłam jogurt truskawkowy nasypałam płatki do miski i wlałam jogurt do nich. Zjadłam i włożyłam miskę do zmywarki. ,,Zostało 5 minut pójdę po rzeczy na trening" pomyślałam i tak też zrobiłam. Pojechaliśmy na Camp Nou za 5 minut, wyszliśmy z samochodu i poszliśmy do damskiej szatni.
-Tutaj się przebież i za 15 minut widzimy się na boisku.- poszedł
Przebrałam się włosy spięłam w niezgrabnego koka i wyszłam na murawę.
-Chłopaki! Do szeregu! Dzisiaj moja siostrzenica Ania z Wami zagra. Ostrzegam ona jest naprawdę dobra. A teraz rozgrzewka! 3 kółeczka. Raz dwa, raz dwa!- biegłam najpierw sama ale podbiegł do mnie Leo, Dani i Gerard
-Hej Ania-mówią jednocześnie
-No hej chłopaki, co tam?
-A no nic chcieliśmy pogadać
-O czym?
-No o wczorajszej sytuacji...
-Jejku chłopaki nie ma o czym gadać.
-Jest bo Neymar powinien przyjść i Cię przeprosić za to co Ci zrobił.
-Zrobił co zrobił, ja się tym zajmę. Mam nadzieje że nic nie mówiliście trenerowi...-patrze na nich
-No mówiłaś żebyśmy nic nie mówili bo że sama to załatwisz...
-No i załatwię
-Ale jak on znowu Ci coś zrobi to nam powiedz my z nim pogadamy
-Okey powiem Wam jak coś- śmieje się
Po rozgrzewce graliśmy w mecz. Ja byłam z Munirem, Bartrą, Danim i Messim. Neymar był w przeciwnej drużynie z Suarezem, Mascherano, Albą i Sergi. Oczywiście kto wygrał? MY! Wynik wynosił 5:2, Ja strzeliłam 3 bramki a 2 pozostałe strzelił Messi i Dani. Neymar strasznie mnie faulował ale ja nie byłam dłużna i też go faulowałam. Raz go tak sfaulowałam że zszedł z boiska na 5 minut! Po skończonym meczu poszłam do szatni wzięłam prysznic i ogarnęłam się. Czekając na wujka przed stadionem widziałam Neymara z fanami. Jak oni go kochają...




*********************************************
Pięknie 3 rozdział mamy! :) 
 KOMENTARZ=MOTYWACJA! 
4 komentarze=4 rozdział!  

wtorek, 19 kwietnia 2016

2. Aha?

Czekał jednak na Nas Luis Enrique. 
-Dzień dobry dziewczyny!-wita nas z uśmiechem 
-Ooo dzień dobry wujek!-*nazywam go wujkiem jak coś* rzuciłam się na niego
-Ohohoho widzę że bardzo się stęskniłaś Aniu-*śmiech*
-No troszkę, dawno się nie widzieliśmy
-No z 4-5 lat już będzie
-Noo...
-Ehe...-chrząknęła Marta
-Ooo a to moja najlepsza przyjaciółka Marta
-Miło mi Cię poznać, ja jestem...-Nie dokończył Marta mu przerwała
-Pan jest trenerem mojej ukochanej drużyny!!!-zaczęła piszczeć i rzuciła się na niego
-Hahaha no no no...macie takie same reakcję-*śmiech*
-Yyyy...-Marta patrzy zdziwiona bo nie wie o co chodzi
-Hahaha bo ja tak samo zareagowałam jak go pierwszy raz zobaczyłam
-Aaa teraz rozumiem...a poznamy zawodników?-pyta podekscytowana 
-No może..jednego poznacie za chwile jest tu ze mną
-Ooo a kto to??
-A niespodzianka 
-Okey to chodzmy-mówię
Wujek wziął walizki i szedł przodem a ja z Martą za nim.
-Ciekawe kto z nim przyjechał może Leoś!!-mówi cicho podekscytowana 
-No może-uśmiecham się i idę zamyślona. Poprosiłam wujka żeby poczekali chwile na mnie przy sklepie bo chciałam kupić sobie mrożony jogurt. Kupiłam i wróciłam do nich. Szliśmy a ja nadal myślałam kto po Nas z wujkiem przyjechał. W pewnym momencie poczułam że wpadłam na kogoś
.

-Uważaj trochę co?! Wylałaś na mnie ten zasrany jogurt! Patrz kurde jak chodzisz!!!-Słysze jakiś Krzyk. Patrze do góry to był Neymar, był nieźle wkurzony
-Yyyy...przepraszam Cię...ja ja nie chciałam...to było nie chcący...
-Mam całą koszulkę do rąbaną tym jogurtem!
-Ja ja wiem...pprzepraszam jeszcze raz...
-I teraz musze ściągnąć koszulkę...-ściągnął ją a ja patrzyłam na niego jak bym zobaczyła ducha

-I co tak się gapisz?!
-Neymar zostaw Anie..ona tego specjalnie nie zrobiła...nie widzisz że jej głupio? Przeprosiła Cię to tylko koszulka...masz pełno takich a jogurt się spierze...
-Sorry trenerze..no..no Ciebie też sorry...-Patrzy na mnie z wyrzutem, widać że nie mówił szczerze...
-Okey nic się nie stało
-Masz ją  nie trzeba mi jej-rzucił do mnie tą koszulką.
-Aha? Nie dzięki nie trzeba mi jej. Jak jej nie chcesz to ją wyrzucę.
-Rób co chcesz.
Podeszłam do kosza i ją wyrzuciłam. Odeszłam od kosza i jakieś fanki rzuciły się na ten kosz co przed sekundą wyrzuciłam koszulkę.
-Jak Ty nie chcesz to inne wezmą.
Nie odezwałam się nic wsiadłam do auta, Marta już tam siedziała.
-Boże co za idiota.-mówię wkurzona
-Ej to Twój idol...
-Myślałam że jest inny...przecież tego nie zrobiłam tego specjalne...a ten od razu krzyczy...
-Nie przejmuj się-pociesza mnie przyjaciółka
-Nadęty debil.
-Oj nie przesadzaj...
-Dobra koniec bo wsiada.
Do domu jechaliśmy w ciszy. Dojechaliśmy pod dom i wysiadłyśmy z samochodu. Neymar podał Marcie bagaże a ja sobie sama wzięłam wujek chciał mi pomóc ale ja nie chciałam. Otworzył nam dom oprowadził i zaprowadził do naszych pokoi. Były piękne!  
-No dziewczynki rozgośćcie się ja zmykam jeszcze do pracy Neymar czeka na mnie na dole-pożegnał się z nami- a i Ania nie przejmuj się nim, taki człowiek. Ciocia do godziny powinna być pojechała na zakupy.
-Eeee tam niech się wali. Dobrze to my coś zrobimy na obiad.
-Okey będę do 3-4 godzin
-Pa wujek!
-Pa dzieci!-poszedł
-No i zostałyśmy same...idziemy coś upichcić??
-Jasne chodźmy!-poszłyśmy i zrobiłyśmy placki po Węgiersku.
Już kończyłyśmy kiedy ciocia wróciła do domu.
-Ciocia!!-rzuciłam się jej na szyje i przytuliłam ją mocno
-Ania!- przytuliła mnie
-Ciociu to jest moja najlepsza przyjaciółka co Ci tyle o niej opowiadałam. To jest Marta. Marta to jest moja Ciocia
-Miło mi Cię poznać Ania mówiła mi same dobre rzeczy o Tobie. 
-Mi również miło, również o Pani słyszałam od Ani i z mediów.- podałyśmy sobie ręce na przywitanie
-Oooo a co tak pięknie pachnie??
-Zrobiłyśmy Polskie danie. Placki po Węgiersku.
-Pięknie pachnie naprawdę! Już się nie mogę poczekać kiedy spróbuję.
-Za 15 będziemy podawać.
-Okey to ja się idę ogarnąć i rozpakować zakupy, potem zejdę i Wam pomogę nakryć do stołu.
-Nie trzeba my zaraz się tym zajmiemy.
-Dobrze to zawołajcie mnie jak będzie gotowe
-Okey

Ciocia poszła do siebie a my  nakryłyśmy do stołu dania położyłyśmy na stole. Efekt końcowy wyglądał tak
-Ciociu! Podano do stołu! 
-Już idę!- ciocia zeszła na dół i weszła do kuchni- Wooow...ale pięknie podane no no no dziewczynki spisałyście się!- mówi zachwycona.-wujek pisał ze będzie za 5 minut bo jednak będzie mógł wyrwać się wcześniej. 
-Oooo to super!- w tym momencie wujek wchodzi do domu
-Jestem!
-Jesteśmy w kuchni! Rozbierz się, umyj ręce i chodź na obiad- mówi ciocia
-Już skarbie idę
Wujek dołączył do Nas i zjedliśmy obiad opowiadając jak minęła nam podróży. Po obiedzie pomogłam cioci powkładać naczynia do zmywarki, a Marta poszła pogadać z wujkiem o drużynie i co jasne jak najwięcej dowiedzieć się o Leo. W sumie ona wie o nim wszystko. Po włożeniu naczyń poszłam do pokoju. Wzięłam telefon ze słuchawkami i puściłam sobie moją ukochaną piosenkę.
 Już zasypiałam gdy Marta wpadła do Naszego pokoju. 
-Aaaaa!! Twój wujek jest najlepszy!! Wiesz co powiedział?!-krzyczy jak wariatka 
-Nie wiem ale zaraz się pewnie dowiem.
-Powiedział że możemy iść jutro na trening z nim i poznam Leosia!
-Ooo fajnie, poznamy wszystkich- ucieszyłam się, mam nadzieje że oni nie są tacy jak ten cały NEYMAR...
-No! Już się nie mogę doczekać jutra! 
 O 18 zeszłyśmy na kolację. Po kolacji rozmawiałyśmy z wujkiem co z jutrem o której jedziemy i w ogóle, skończyliśmy rozmawiać o 21. Poszłyśmy na górę żeby się umyć i iść spać trzeba o 7 wstawać.
Rano obudziłam się o 6:45. Postanowiłam wstać i iść zrobić poranną toaletę. Ubrałam się

i do tego białe Converse. Nawet spoko wyglądałam. Wyszłam z łazienki Marta już nie spała stała przed szafą i myślała co na siebie ubrać. Zdecydowała się ubrać tak


Gotowe zeszłyśmy na dół. poszłyśmy do kuchni, wujek z ciocią już tam byli. Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na trening. Po 10 minutach byliśmy już na miejscu. Camp Nou jest dużo piękniejsze niż w telewizji czy na zdjęciach. Weszliśmy do środka, szliśmy, patrzyłam do telefonu bo chciałam włączyć aparat żeby porobić zdjęcia, ale w tym momencie wpadłam na kogoś i poczułam że moja bluzka jest mokra.
-Oj przepra...ooo to znowu Ty...-okazało się że to nie kto inny tylko Neymar da Silva Santos Junior.
-Również mi miło znowu Cię spotkać. Widzisz co zrobiłeś?- mówię spokojnie żeby nie wybuchnąć tak jak on.
-No widzę widzę. Teraz jesteśmy kwita, nie jednak nie-wziął i oblał mi jeszcze bardziej bluzkę- Ooo teraz jesteśmy kwita.
-Oszalałeś?! Oblałeś mi telefon idioto! Idź się lecz!
-Oj tam kupisz sobie nowy
-Ta bo myślisz że mam tyle kasy co piłkarzyk taki jak Ty który goni za piłką.
-Zobaczysz załatwię Cię za to- syknął do mnie podchodząc do mnie, popchnął mnie i w tym momencie pojawił się Dani Alves z Messim
-Stary co Ty robisz?!- mówi Leo
-Gówno! Idziemy na trening.- i poszedł, Leo poszedł za nim.
-Nic Ci nie jest?- pyta się Dani pomagając mi wstać.
-Nie spoko nic mi nie jest. Dzięki.- uśmiechnęłam się do niego serdecznie
-Jestem Dani Alves
-Ja jestem Ania siostrzenica Waszego trenera miło mi
-Uuuu to Neymar będzie miał przerąbane...
-Nie powiem wujkowi o tym co tu się stało, załatwię to sama, Wy też nic wujkowi nie mówicie...yyy to znaczy się trenerowi- zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra chodź bo trener będzie na Ciebie zły że Cię nie ma
-Dobra chodź
Poszliśmy na murawę. Dani poszedł do reszty chłopaków a ja rozglądam się za Martą. Okazało się że ona rozmawia z Leo, więc postanowiłam usiąść sama. Patrzyłam jak chłopaki trenują i grają. Słońce świeciło mi prosto w oczy. W jednym momencie poczułam że dostałam w głowę, i potem urwał mi się film. Ocknęłam się w szatni u chłopaków którzy wisieli nade mną i patrzyli czy się ocknęłam.
-No wreszcie! Już miałem dzwonić po pogotowie! Nic Ci nie jest?-Pyta się wujek
-Co się stało?
-Dostałaś w głowę piłką od Neymara.
-Mogłam się spodziewać że to on...-mówię pod nosem.
-Mówiłaś coś Ania?-pyta się wujek
-Nie, nie nic nie mówiłam- wstałam i zakręciło mi się w głowie
-Oj dziecko siadaj siadaj nie możesz tak gwałtownie wstawać- chwycił mnie i posadził na ławeczce w szatni
-Nic mi nie jest jadę do domu
-Samą Cię nie puszcze, Dani przebieraj się odwieziesz Anię a reszta na trening!
-Marta Ty zostań opowiesz mi jak było w domu
-Dziękuje Ci!-przytuliła mnie
-Idź idź-pośpieszam ją
-Idę idę, papa do zobaczenia w domu!- i już jej nie było


Po 5 minutach siedziałam już w samochodzie Danim
-I jak tam się czujesz lepiej Ci?
-Głowa boli...ale przyjadę do domu to się położę i mi przejdzie...
-No to dobrze...
Dojechaliśmy do domu. Pożegnałam się z Danim i poszłam do domu. Cioci nie było gdzieś pojechała więc nie było pytań jak było i w ogóle. Położyłam się i od razu zasnęłam.




***********************************
I mamy 2 rozdział! Mam nadzieje że się spodoba. KOMENTARZ=MOTYWACJA 
Proszę komentujcie! W ten sposób mnie motywujecie! :*
3 komentarze=3 rozdział