,,Hej ;) Macie jakieś plany na dziś z Martą? :P"
Odpisałam od razu
,,Jak na razie nie mamy a co? :)"
,,Bo pomyśleliśmy z Leo....że może gdzieś wyjdziemy? ;*"
,,Nie wiem...zapytam się Marty."
,,Okey :)"
Marta zdążyła coś zjeść i przyszła do pokoju kiedy pisałam z Neym. Zapytałam czy idziemy się z nimi spotkać a ona z wielką chęcią się zgodziła.
,,A o której? :)"
,,A o której Wam pasuję? :)"
,,Teraz?"
,,Okey będę za 10 minut :* Do zobaczenia! :* :D"Zeszłyśmy na dół i zapytałyśmy się wujostwa czy możemy iść z Leo i Neymarem na miasto. Zgodzili się ale wujek powiedział żeby nie zapomnieli o treningu który mają o 18. Jest godzina 11:11 w tym momencie rozległ się po domu dzwonek do drzwi. W drzwiach zobaczyłam Neymara i Leo. Przywitaliśmy się z nimi i poszliśmy do samochodu. Wsiedliśmy ja byłam z przodu z Neymarem który prowadził a Leo z Martą siedzieli z tyłu.
-Dowiemy się gdzie Nas zabieracie?- pytam się gdy ruszyliśmy.
-Nie możemy Wam powiedzieć prawda Leo?- śmieje się Brazylijczyk.
-No a jak. Niespodzianka- mówi
-Ale...a dobra...
Jechaliśmy jeszcze jakieś 30 minut. Podjechaliśmy pod wesołe miasteczko.
-Idziemy do wesołego miasteczka?- mówię trochę zdziwiona ale szczęśliwa.
-My nie, ale oni tak- mówi Ney z uśmiechem na twarzy.
-Ale jak to?
-No my idziemy gdzie indziej
-Gdzie?
-Niespodzianka- zaśmiał się
-Okey to my idziemy. Tak jak się umawialiśmy Ney o 17 przyjeżdżasz po Nas
-Okey, my jedziemy.- jechaliśmy i dojechaliśmy do parku. Neymar otworzył mi drzwi i wysiadłam.
-Po co tu przyjechaliśmy?
-Przejść się a potem lody i kino co Ty na to?
-Kino? czemu nie, tylko chyba już po treningu co? bo chyba nie zdążymy...
-No to po treningu pójdziemy, tak jak mówisz
-No to chodź idziemy się przejść-szliśmy przez alejki rozmawiając o różnych sprawach, śmialiśmy się, dobrze się bawiliśmy. Około 15 poszliśmy na lody.
-Jakie chcesz lody?- pyta się mój towarzysz kiedy już siedzimy w kawiarni.
-Hmm...truskawkowe śmietankowe i jagodowe.
Neymar zamówił nam lody a za 10 minut przynieśli nam je do stolika. Jedliśmy je w ciszy.
-Opowiedz mi coś o sobie. Ty o mnie już pewnie dużo wiesz a ja o Tobie nic nie wiem.- mówi Ney w pewnym momencie
-Co chcesz wiedzieć?
-Wszystko- uśmiecha się szeroko
-Hmm...no to tak...mam 18 lat, jestem z Polski, kocham grać w piłkę nożną i tańczyć. Moją najlepszą przyjaciółkę poznałeś. Jest to Marta. Przyjaźnimy się już długo, od przedszkola. To właśnie Marta zna mnie najlepiej, rozumie mnie jak nikt inny...ona też kocha grać w piłkę i tańczyć. Od roku mieszkałyśmy razem w Krakowie. Dostałyśmy się do bardzo dobrego studia tanecznego jutro zaczynamy...I dlatego przeprowadziłyśmy się do wujka i cioci.
-Czyli zostajecie tutaj na stałe?- mówi ucieszony Neymar
-Nie wiadomo to wszystko zależy od tego tego czy sobie poradzimy w studiu.
-Oj na pewno sobie poradzicie-Ney popatrzył na zegarek.- Dobra chodź jedziemy po tych dwoje bo już 16.
-Okey.- Neymar zapłacił za lody i pojechaliśmy po Martę i Leo.
*MARTA*
Poszliśmy do wesołego miasteczka. Pierwszy nasz cel było diabelski młyn. Było bardzo wysoko trochę się przestraszyłam i odruchowo przytuliłam się do Leo. (Mam coś takiego że jak się boje to się do kogoś przytulam.) Przytulił mnie i powiedział żebym się nie bała bo nic mi się nie stanie. Uwierzyłam mu. Czułam się u niego bardzo bezpiecznie. Potem poszliśmy na watę cukrową. Szliśmy pomiędzy namiotami, Leo zobaczył grę w której można wygrać dużego misia. Poprosił mnie aby poszła tam z nim, zgodziłam się. Wygrał misia i mi go podarował.
Mój partner z którym byłam w wesołym miasteczku oznajmił mi że Ania i Neymar już na nas czekają. Poszliśmy w stronę samochodu. Po chwili już byliśmy w drodze na trening chłopaków.
*ANIA*
Marta wydawała mi się bardzo szczęśliwa. I jeszcze ten duży misiek! Też bym chciała taki dostać od Neya...dotarliśmy do stadionu i ruszyliśmy w stronę wejścia. Była godzina 17:45
-Ej dziewczyny gracie z Nami?
-Nie mamy strojów przykro nam- mówi Marta
-Eeee tam pożyczymy Wam nasze- śmieje się Ney
-Hahaha taa na pewno. Następnym razem zagramy.
-No dobra...
-Ale będziemy na trybunach, na samej GÓRZE, żeby czasem nie dostać od kogo w głowę...-mówię sarkastycznie i patrze się na jedenastkę.
-Oj no przepraszam noo...to było nie chcący...
-Dobra idźcie już.
Trening minął szybko i śmiesznie. Śmiałyśmy się z Martą z chłopaków ponieważ strasznie się wygłupiali jak to oni. Po treningu poszłyśmy z Martą pod drzwi szatni chłopaków. Czekałyśmy na nich ponieważ jak się okazało idziemy razem do kina. W sumie fajnie. Chłopaki wyszli z szatni i pokierowaliśmy się w stronę wyjścia. W drodze do domu ustaliliśmy że o 20:50 przyjadą po Nas i pojedziemy do tego kina. Dojechaliśmy pod nasz dom, pożegnałyśmy się z chłopakami i poszłyśmy do domu się szykować. Była bowiem godzina 19:34. Miałyśmy mało czasu żeby się przygotować. Poszłam szybko się odświeżyć i ubrałam się
włosy szybko wyprostowałam zrobiłam coś mocny makijaż i byłam gotowa. Marta również, zeszłyśmy na dół do salonu czekając aż Ney z Lio po nas przyjadą. Była punkt 20:50 i rozległ się dzwonek do drzwi. ***********************
Dobry wieczór :) Mamy już 5 rozdział! Jak dla mnie jest beznadziejny bo pisałam go na spontanie i jeszcze na szybkiego :P
KOMENTARZ=MOTYWACJA!
7komentarzy=6 rozdział












