...dzwonił do mnie Neymar.
*ROZMOWA TELEFONICZNA*
-Halo?
-Hej, prosilas abym zadzwonił jak do jadę do domu więc dzwonie.
-Juz sie zastanawialam czy dojechales czy nie..to dobrze ze dojechales.
-Mam pytanie...
-Tak?
-Bo wiesz...jest taka sprawa...
-Nom co jest??
-Pojdziesz ze mna ma urodziny do Gerarda i Shakiry?
-Jasne, chetnie pójdę.
-Naprawdę?
-Tak.
-No to super! Będę po Ciebie o 19, badz gotowa.
-Dobra, do zobaczenia Neymar.
-Do zobaczenia Aniu.-po tych slowach uslyszalam sygnał ktory oznaczał rozlaczenie sie. Byla godzina 13 wiec pomyslalam ze pomoge w obiedzie a potem pojde wybierac ubrania na wieczór. Jak pomyslalam tak zrobilam. Poszlam do kuchni gdzie ciocia juz przygotowywala obiad.
-Ciociu pomóc Ci w czymś?
-W sumie możesz pomóc- powiedziala z usmiechem, powiedziala co mam zrobić i tak rozmawiając i śmiejąc zrobilysmy obiad. Około 14:30 obiad był gotowy. Nakryłyśmy do stołu i zawolalismy Martę i wujka. Po obiedzie ja z Martą posprzątałyśmy po obiedzie, i poszłyśmy do pokoju.
-Idziesz z Leo do Gerarda i Shakiry na urodziny
-Nie wiem właśnie...Leo mówił ze cos ma do zalatwienia i nie wie czy sie wyrobi-mowi troche smutna- A Ty idziesz z Neym?
-Tak, ide zapytal czy bym z nim nie poszla. Zgodzilam sie
-No i dobrze, zblizycie sie do siebie-mowi podniecona
-haha spokojnie mamy czas, na razie sie poznajemy...
-Oj tam oj tam...widac jak on na Ciebie patrzy
-Niby jak patrzy?-mowie zdziwiona
-No widac ze mu wpadlas w oko, Leoś mi mówił że jak ostatnio miał zły humor wyzywał sie na piłce i na nich wgl sie nie smial ani nie uśmiechnał, ale jak tylko Cie zobaczył pojawił sie na jego twarzy usmiech i poprawił sie humor. On sie chyba w Tobie zakochał Ania...-ostatnie zdanie odbijało sie w mojej głowie jak echo...On sie chyba we mnie zakochał?!?! To nie możliwe!! A może jednak? Nie napewno nie...
-Dobra juz skonczmy ten temat...pomóż mi lepiej wybrać co mam ubrać na wieczór!- po tych slowach wstalysmy z łóżka i podeszlysmy do szafy. Zaczelysmy przeglądać moje sukienki. Postawilysmy na kremową sukienkę z koronki, do tego szpilki. Byla godzina 16:45 postanowilam sie juz szykować. Poszlam do lazienki wzielam prysznic wysuszylam włosy, zrobilam loki potem lekki makijarz i ubralam sie w wyszykowane wczesniej ubrania. Wyszlam z lazienki juz gotowa. Byla godzina 18:50 mialam chwilę więc poszlam do salonu gdzie siedzieli ciocia z wujkiem.
-Kurcze Aniu slicznie wygladasz.-mowi wujek- a gdzie idziecie z Neymarem?
-Na urodziny do Gerarda i Shak...ale zaraz zaraz skad Ty wiesz ze ide z Neymarem??-mowie zdziwiona
-No bo z kim innym?-zaczal sie smiac
-No dobra...-po tych slowach rozleg sie dzwonek do drzwi. Popatrzylam na zegarek byla dokladnie 19:00. Punktualny pomyslalam. Poszłam otworzyć drzwi, tak jak myślałam był to Brazylijczyk.
-Witaj Neymar-przwitalam sie z nim
-Hej Aniu, pieknie wygladasz-mowi z usmiechem- prosze to dla Ciebie- dopiero teraz zauważyłam ze Ney trzyma malutki bukiecik różyczek...byly piękne
-Ojej...dziękuje Ney-przytulilam go w podziekowaniu, on szybko zareagowal i przytulil mnie do siebie. Wtulilam sie do niego, gdy oderwalismy sie od siebie poszlismy do samochu. Jechalismy rozmawiajac i smiejac sie. Droga minela nam dosc szybko. O 20 wjezdzalismy na posesje Państwa Pique, bylo juz slychac glosna muzyke. Wysiedlismy z samochodu i poszlismy do drzwi. Zadzwonilismy na dzwonku , otworzył nam Gerard. Przywitaliśmy się i weszliśmy. Zlozylismy mu zyczenia i dalismy prezent. Impreza już trwała, alkohol lał się strumieniami. Neymar poszedł przywitać się z chłopakami a ja poszłam do dziewczyn.
-Hej dziewczyny jak tam??
-Ooo hej!! Super jest!! chodźmy na parkiet!
Jak opowiedziała Sofi tak zrobilysmy. Tanczylysmy na środku salonu nie zwracając uwagi czy ktoś na nas patrzy. Czułam ze ktoś ciągle na mnie patrzy, w pewnej chwili spojrzalam w prawo zobaczylam tam Neymara który uważnie mi się przygląda. Uśmiechnełam się do niego, ale on był poważny... Jak by się coś stało...postanowiłam się dowiedzieć co się dzieje. Odeszlam od dziewczyn i podeszłam do Brazylijczyka.
-Co sie dzieje??-pytam gdy byłam juz obok niego
-nic się nie dzieje patrzyłem jak tańczysz-mowi patrząc mi prosto w oczy
-to chodz do nas zatańcz ze mna.-mowie słodko
-Nie mogę omówić- uśmiecha sie łobuziacko. Chwycił mnie za rękę i poszlismy tańczyć. Na nieszczescie albo szczęście puscili wolną piosenkę...wtulilam sie w niego tak jak przed przyjazdem na impreze...przytulil mnie do siebie a ja czulam jego cudowne perfumy. Słyszałam też bicie jego serca...biło szybko tak jak moje a przecież on nie tańczył... Bylo mi tak dobrze w jego ramionach...piosenka sie skończyła a my jeszcze chwile tak tanczylismy...szla tym razem szybka piosenka wiec musielismy sie oderwac od siebie. Nie pasowalo mi to, widac bylo tez ze Neyowi to nie pasuje...
-Ej Ania!!-słysze za sobą głos Marty . Odwracam sie w jej strone usmiechnieta
-Oooo hej zastanawialam sie czy przyjdziecie. Ale fajnie ze jestescie.
-chodz pojdziemy do dziewczyn bo kazaly mi isc po Ciebie. Shaki mowila ze za chwile bedzie tort
-haha okey to chodzmy. Pa Ney- mowie z usmiechem na ustach do Brazylijczyka. On tylko mi poslal ten swój piekny usmiech i on poszedł do chlopakow a my z Martą do dziewczyn. Po 10 minutach tort był juz w salonie zaspiewalismy ,,sto lat" a potym wszyscy po kolei zlozylismy życzenia. Po złożeniu życzeń dostalismy po kawałku torta. Był przepyszny! Impreza trwala do 1 w nocy ponieważ chlopaki mieli trening po po poludniu i musieli wytrzezwiec. Wrocilam taksowka razem z Neymarem.
-wejdziesz na chwile?
-w sumie...ale tylko na chwile zeby nie obudzic trenera-usmiechnal sie i wysiadl z taksowki. Weszlismy do domu i poszlosmy do kuchni.
-Siadaj, napijesz sie herbaty??
-Jasne-mowiac to usiadl do stołu. Zrobil herbate i zaproponowalam abysmy poszli do mojego pokoju, Marty nie ma bo pojechala do Lio i pewno nie wroci na noc...
-ogladamy jakis film?-pytam gdy usiedlismy na łóżku
-W sumie czemu nie, co ogladamy??
-Nie wiem, Ty coś wybierz a ja ide wsiąść prysznic tam jest laptop a haslo to Two...yyy...
-Moja data urodzin?-zaczął sie smiac
-yyy ttak...-zaczerwienilam sie wiec szybko weszlam do łazienki wzielam prysznic wysuszylam wlosy i zapielam go w niezgrabnego koka. Gdy wyszlam z lazienki zzobaczylam Neymara ktory oglada zdjecie z przed kilku lat co mam z Martą.
-Długo się z Martą znacie??-pyta nadal patrzac na zdjecia
-Tak on małego dziecka...byłyśmy sasiadkami w Polsce...chodzilysmy razem do szkoły, klasy, wszystko robilysmy razem nie bylo dnia abysmy czegoś glupiego nie zrobiły... Ale to bylo jak byliśmy małe a teraz mamy taką samą pasję czyli taniec i piłka nożna.
-Heh to fajnie macie...musicie mi i Leo pokazac jak tanczycie-po tych slowach popatrzył na mnie, patrzył mi w oczy...spuściłam wzrok bo sie zawstydzilam.
-Dobra oglamy ten film?
-Dobra chodzmy...-poszlismy na moje łóżko i położyliśmy sie ja wtulilam sie w Brazylijczyka i zaczelismy ogladac film. W polowie filmu chyba zasnęłam bo nie pamietam co bylo dalej. Rano obudzilam obok Neymara
-Dzień dobry Aniu-uslyszalam jego głos. Dzwigłam głowę i zobaczyłam jego usmiech, od razu sie usmiechnęłam.
-Dzień dobry Neymar, która godzina?
-dopiero 7 mozesz isc spac dalej
-jakos mi sie nie chce a Tobie?
-Mi też jak od 6 nie śpie
-To co robiles jak nie spales?
-Patrzyłem jak słodko sobie śpisz
-haha nie słodko
-Słodko
-Nie
-Tak
-Nie
-Ja wiem co mowie-zaczal sie smiac
-dobra dobra-tez sie zaczelam smiac- ide sie ogarnac i zrobie sniadanie
-okey
Podeszlam do szafy wzielam ubranie na dziś i poszlam do lazienki. Wzielam szybki prysznic wlosy spielam w zgrabnego koka. Gdy wyszłam w łazienki Neya nie było w pokoju. Zeszlam na dół gdzie poczułam piekny zapach weszłam do kuchni i zzobaczylam Neymara ktory robi sniadanie
-Pomyslalem ze ja zrobie śniadanie
-Miło, a co pichciasz??
-Nalesniki z owocami
-Mmm lubie to!
-Haha ja też! Widzisz jak do Siebie pasujemy?-zaczął się śmiać
-Haha no widzę widzę
Była 8:20 gdy śniadanie było gotowe do jedzienia, gdy tylko siedlismy do stołu zeszli na dół wujek z ciocią
-Dzień dobry wujku i ciociu-mowie gdy tylko ich zobaczylam
-Dzień dobry -odezwał sie Ney
-No dzień dobry, a co to takiego pysznego?- zaczął sie śmiać wujek
-Aaa piłkarzyk zrobił sniadanie dla nas
-No no Ney-zaczął sie smiac wujek
-To tylko nalesniki
-Dobra siadajcie bo beda zimne- zjedlismy sniadanie a po sniadaniu Ney poszedł sie umyć i przebrac sie w ubrania które pożyczył od wujka. Zszedł do salonu
-Ja juz pójdę -mowi Ney
-Odprowadze Cie do drzwi- wstalam z kanapy i poszlam do drzwi.
-Dziekuje za wszystko-mowie i pocalowalam go w policzek
-Nie masz za co, to jest przyjemność spedzac z Tobą czas
-Ojej bardzo miły jesteś- zaczerwienilam sie
-Mowie tylko prawdę, spotkamy sie na treningu?
-Raczej tak bo przyjde zagrać
-Ooo juz sie nie moge doczekać-zaczął sie smiac
-Ty sie smiej a Cie ogram-rowniez zaczelam sie śmiać
-Zobaczymy, dobra zmykam bo taksówka juz czeka, pa Aniu do zobaczenia- przytulil mnie i pocałował w policzek. Zrobilo mi sie gorąco
-Pa Ney-gdy tylko wyszedł oparłam sie o drzwi i zjechałam po nich na ziem.
*********
Witajcie!
Przepraszam Was za tak długą nieobecność ale już wróciłam i teraz rozdziały będą dodawane dużo częściej. :( ale mam nadzieje ze sie nie gniewacie, a rozdział sie spodoba! :*
3komemtarze=8rozdział ;*